Blog

Przerwa tak jakby techniczna

Niestety chwilowo poziom mojego zaangażowania w rozwój tego bloga muszę jeszcze bardziej ograniczyć.

Przerwa tak jakby techniczna

Przyznam, że chciałbym, by faktycznie tak było, czyli natura zakładanej przerwy miała wyłącznie czy głównie techniczny charakter. No chyba, że potraktujemy prowadzenie tego bloga w sposób dużo bardziej holistyczny. Wówczas czas, który muszę na jego potrzeby poświęcić, uznać należy za ważny “surowiec” potrzebny do jego budowy i wzrostu. A ponieważ od pewnego - nomen omen - czasu łańcuch jego dostaw został mocno ograniczony, to chwilowo muszę zmniejszyć moje zaangażowanie w rozwój tej witryny.

Nie chodzi o to, że obecnie jakoś dramatycznie mi tego czasu zbywa, ponieważ zawsze go było mało. Tym niemniej mam wrażenie, że jednak zbyt mocno odjechałem od pierwotnych założeń, które przyświecały mi przy powołaniu tej witryny do życia. Dlatego najwyższa już pora podjąć pewne działania, które pozwolą skorygować nieco ten stan rzeczy. W tym kontekście nadmienię, że zapowiadane ze dwa miesiące temu przyswojenie sobie Golanga miało być kluczowym środkiem zaradczym. Niestety od tego czasu w tym kierunku nie poczyniłem właściwie niczego, poza kupnem dwóch książek, z których przejrzałem pobieżnie jeden rozdział. Teraz jednak mam bardzo silne postanowienie pozyskania jakichkolwiek kompetencje w tym zakresie. Do tego czasu nie planuję żadnych poważniejszych tekstów czy całych serii, które tłumaczyć będą jak ten świat działa. Jeśli najdzie mnie ochota, a do tego będę miał jakiś niewymuszony pomysł na luźny tekst, to pewnie od czasu do czasu takowy tutaj podwieszę.

Natomiast drugim - nie wiem czy nawet nie ważniejszym - powodem czasowego spuszczenia z tonu, jest zmiana priorytetów, wymuszona przez współpracę z moim najmłodszym współlokatorem. Otóż zamierzamy wreszcie odpalić wspólny kanał na YouTube, a ja planuję jeszcze bardziej zaangażować się w rozwój naszego bloga, choć tak po prawdzie, to niemal od początku był to projekt jednoosobowy.

To sprawia, że zapewne co najmniej do końca tego roku niniejsza strona będzie w mocnej stagnacji, co nie oznacza, że przymierzam się do porzucenia tego bloga albo że w okresie tym nie pojawi się żaden wpis. Po prostu nie mam na razie żadnych konkretnych pomysłów na przyszłe teksty, więc siłą rzeczy będzie trudno o jakąś regularność. Co więcej najprawdopodobniej będą miały odmienny charakter od tego, co można do tej pory przeczytać na blogu, co może tylko wyjść mi na dobre.

Jakby się ktoś jednak bardzo tęsknił za pisaniną imć Borciugnera, to zapraszam go na łamy innego bloga, choć piszę tam dla zdecydowanie innego audytorium.