Blog

Nowe otwarcie (znowu?)

Tekst ten jest typową "rozbiegówką" po prawie dwumiesięcznym rozbracie z blogiem. Innymi słowy: jest o niczym.

Nowe otwarcie (znowu?)

Trochę sobie pofolgowałem w ostatnich tygodniach i to dużo bardziej niż pierwotnie zakładałem, kiedy to ogłaszałem pod koniec października rozbrat z niniejszym blogiem. Oczywiście w moim zwyczaj odgrażałem się wówczas, że to przerwa konieczna do tego, by zająć się wreszcie tematami, które nieustannie były odkładane na bok. Choć poprzeczka wcale nie była wysoko zawieszona, to okazało się, że bez bata w postaci jakiś tam zobowiązań wobec osób trzecich (w tym konkretnym przypadku: wobec wyimaginowanych czytelników), trudno mi wykrzesać w sobie pokłady energii niezbędne do tego, by wziąć się za bary z powinnościami, jakie mam przecież wobec siebie samego. Choć może to zabrzmieć jako łatwe usprawiedliwienie dla ułomności własnego charakteru, to na moje wrodzone ciągotki do “dekadencji” wszelakiej cieniem położyło się kolejne rozczarowanie, jakie mnie spotkało na polu szeroko rozumianego web developmentu.

Niestety Grav - delikatnie mówiąc - nie okazał się w moim przypadku Świętym Graalem pośród CMS-ów, choć oczywiście aż takich oczekiwań wobec niego nie miałem. Tym niemniej narzędzie to rozczarowało mnie znacznie bardziej niż ma to zazwyczaj miejsce w tych wszystkich przypadkach, gdy rzeczywistość nie chce się dostosować do moich pragnień i zamiarów. Niestety Grav zawiódł najbardziej w tym obszarze, po którym najwięcej się spodziewałem. Miałem bowiem nadzieję, że w tym narzędziu połączona zostanie prostota i elegancja generatorów stron statycznych z bogactwem funkcjonalności, o których użytkownicy takich generatorów zazwyczaj mogą tylko pomarzyć. Zakładam, że po części zawiniła tu moja zupełna ignorancja w temacie ekosystemu powstałego wokół PHP, który to obszar nie znajduje się (i mam nadzieję, że tak zostanie) w orbicie moich zainteresowań. Niestety z implementacją niemal każdej bardziej złożonej funkcjonalności, którą chciałem dołączyć do strony na Gravie budowanej, męczyłem się niemiłosiernie i zazwyczaj kończyło się na jakiś półśrodkach, a przynajmniej efekt końcowy było dużo mniej zadowalający niż bym sobie życzył.

Oczywiście to nie tak, że później nie spróbowałem poszukać jakiejś alternatywy w postaci inszego CMS-a (Concrete CMS, Bolt) czy jeszcze innego narzędzia (Hexo), przy pomocy którego mógłbym moją stronę uczynić jeszcze bardziej “mojszą”, ale wcześniej czy później stwierdziłem, że każde z tych rozwiązań jest ślepą uliczką dla moich potrzeb. Dlatego pewnikiem przyjdzie mi “przepisać” niniejszego bloga za pomocy Hugo, co jednak nie wzbudza we mnie jakieś specjalnego entuzjazmu, więc nie wiadomo kiedy - jeśli w ogóle - się do tego zabiorę. Inna sprawa, że za sprawą tych ostatecznie niezbyt owocnych poszukiwań pojawiło się kilka potencjalnych tematów, nad którymi być może warto będzie się w przyszłości pochylić, jeśli zabraknie innych pomysłów. Już teraz na marginesie dodam, że najwięcej czasu liczonego w “dupo-godzinach” poświęciłem Hexo, a taki Concrete CSM, który objawił się mi jako coś na kształt dużo lepiej pomyślanego django CMS, naprawdę mi się spodobał (oczywiście należy wziąć tu poprawkę na moje niezbyt wyszukane standardy). Niestety bliskie powinowactwo z PHP a zwłaszcza z MySQL plus dość dziwaczne podejście do prowadzenia dokumentacji (a przynajmniej tego, co udostępniają na stronie).

Tak czy siak od kolejnego wpisu poczynając planuję rozpocząć serię tekstów poświęconych podstawom GO (języka programowania od Google, a nie tej dziwnej gry z kamykami), przy pomocy którego - mam taką nadzieję - uda się następnie zrealizować kilka ciekawych praktycznych inicjatyw związanych chociażby z analizą danych. Zaś dzisiejszy niedługi wpis traktować należy jako przyczynek do zrzucenia “pisarskiej” rdzy. Tak więc do zobaczenia wkrótce, ponieważ może jeszcze przed świętami uda mi się machnąć coś w rodzaju wstępniaka do tej serii tekstów GO poświęconych.